1. Home
  2. Docs
  3. Niezbędny przewodnik psyc...
  4. Tradycyjne substancje psy...
  5. Meskalina: Pejotl i kaktus San Pedro - Sakramenty Szamańskie

Meskalina: Pejotl i kaktus San Pedro – Sakramenty Szamańskie

INTENSYWNOŚĆ:

3 do 8 dla większości doświadczeń.

SUBSTANCJA:

Meskalina jest naturalnie występującym psychodelikiem znajdującym się w kilku gatunkach kaktusów, przede wszystkim w pejotlu (Lophophora williamsii) oraz San Pedro (Trichocereus pachanoi). Kilka innych gatunków z rodzaju Trichocereus również zawiera meskalinę.

Meskalina należy do grupy związków znanych jako fenetyloaminy, co wyraźnie odróżnia ją od innych głównych psychodelików należących do grupy indoli. LSD, psylocybina, harmalina i DMT są indolami. Wiele syntetycznych „designerskich” psychodelików, takich jak ecstasy (MDMA) i 2C-B, należy do fenetyloamin i jest chemicznie spokrewnionych z meskaliną.

Oprócz meskaliny wymienione wyżej kaktusy zawierają wiele pokrewnych związków psychoaktywnych, przez co wywołują doświadczenia jakościowo odmienne od działania czystej meskaliny. Doświadczenie wywoływane przez pejotl również wyraźnie różni się od tego powodowanego przez kaktusy z rodzaju Trichocereus.

Literatura, którą czytałem, wskazuje, że wiele gatunków Trichocereus jest psychoaktywnych. Sam próbowałem tylko trzech lub czterech z nich i stwierdziłem, że zasadniczo mają podobną moc. Wiele źródeł wskazuje, że jedna odmiana, Trichocereus peruvianus, jest wagowo kilkukrotnie silniejsza od pozostałych gatunków Trichocereus. Do gatunków psychoaktywnych należą:

T. bridgesii, T. cuzcoensis, T. fulvinanus, T. macrogonus, T. pachanoi, T. peruvianus, T. taquimbalensis, T. tersheckii, T. validus, T. werdermannius.

HISTORIA:

Pejotl i San Pedro są psychodelikami Nowego Świata. W czasach starożytnych ich stosowanie koncentrowało się na obszarach, z których pochodzą. Pejotl był używany na terenie całego Meksyku aż po Teksas na północy, natomiast San Pedro w andyjskich regionach Ameryki Południowej.

Najstarsze znane przedstawienie kaktusa San Pedro znajduje się na kamiennej tablicy odnalezionej w Peru i datowanej na 1300 rok p.n.e. Znaleziono również przedmioty rytualne z wizerunkami pejotlu pochodzące z około 500 roku p.n.e.

Pejotl pojawił się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, a jego stosowanie przez północnoamerykańskie plemiona indiańskie rozpoczęło się znacznie później, mniej więcej pod koniec XIX wieku.

Podobnie jak w przypadku grzybów, Kościół rzymskokatolicki próbował zlikwidować używanie pejotlu i San Pedro. Udało się to jednak tylko częściowo. Stosowanie pejotlu rozprzestrzeniło się z Meksyku do Ameryki Północnej, a w 1918 roku utworzono Native American Church, aby chronić prawo rdzennych Amerykanów do używania pejotlu.

W przypadku San Pedro ceremonie odprawiane przez wielu południowoamerykańskich szamanów przetrwały, choć do rytuałów włączono kilka symboli chrześcijańskich. Kaktusowi nadano nawet imię chrześcijańskiego świętego.

Meskalina była pierwszym związkiem psychodelicznym, który udało się wyekstrahować i wyizolować. Nastąpiło to w 1896 roku. W 1919 roku stała się również pierwszym psychodelikiem otrzymanym syntetycznie.

Przez następne 35 lat pozostawała stosunkowo mało znanym związkiem, znanym przede wszystkim środowisku psychiatrycznemu. W 1953 roku popularny pisarz Aldous Huxley przeczytał o meskalinie. Wkrótce potem sam jej spróbował i zwrócił na nią uwagę opinii publicznej, pisząc The Doors of Perception („Drzwi percepcji”).

Obecnie rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej nadal odprawiają święte rytuały z użyciem pejotlu. W Ameryce Południowej szamani wciąż prowadzą tradycyjne ceremonie San Pedro, związane z uzdrawianiem, rzucaniem lub zdejmowaniem czarów oraz nawiązywaniem kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi i zdolnościami wróżbiarskimi.

Często spotykanym twierdzeniem dotyczącym doświadczenia San Pedro jest to, że użytkownik odbywa swego rodzaju telepatyczny lot, podczas którego zostaje przeniesiony w czasie i przestrzeni. Osoba odbywająca taką „podróż astralną” może postrzegać wydarzenia rozgrywające się w odległych częściach świata lub w rzeczywistościach metafizycznych.

To zjawisko „lotu”, którego sam nie doświadczyłem podczas używania San Pedro, może wynikać z obecności roślin psiankowatych, często dodawanych do napoju San Pedro i zawierających alkaloidy belladonny.

ŹRÓDŁA:

W Stanach Zjednoczonych pejotl jest nielegalny dla wszystkich poza członkami Native American Church i rzadko spotyka się go w psychodelicznym podziemiu. Najwyraźniej zaczyna go brakować nawet dla rdzennej ludności Ameryki, ponieważ kaktus rośnie bardzo wolno.

Typowy „guzik” pejotlu o średnicy około 2 cali może potrzebować 20 lat, aby osiągnąć takie rozmiary, a od wielu lat kaktusy zbiera się szybciej, niż są w stanie odrastać.

Syntetyczna lub czysta krystaliczna meskalina jest jednym z najrzadszych psychodelików, a sprzedawanie innych substancji jako meskaliny jest bardzo powszechne. W całym swoim życiu tylko raz natrafiłem na prawdziwą syntetyczną meskalinę, natomiast wielokrotnie widziałem substancje od LSD po DOB (związek spokrewniony z 2C-B) sprzedawane jako meskalina.

Nielegalne laboratoria narkotykowe rzadko produkują meskalinę na podziemny rynek ze względu na niską wydajność produkcji, wysokie koszty oraz niewielki popyt. Do wywołania psychodelicznego tripu potrzeba około pół grama siarczanu meskaliny.

Ta sama ilość materiału odpowiadałaby czterem dawkom ecstasy, 20 dawkom 2C-B, 50 dawkom psylocyny albo 2500 dawkom LSD. Ponieważ meskalina nie ma tak dużego rynku jak substancje w rodzaju ecstasy, trzeba ją produkować w mniejszych i mniej wydajnych partiach, co jeszcze bardziej podnosi koszty.

Niewielkie ilości meskaliny produkowane na potrzeby psychodelicznego podziemia kosztują zazwyczaj od 100 do 200 dolarów za gram, czyli od 50 do 100 dolarów za dawkę, co jest zdecydowanie zbyt wysoką ceną, aby mogła stać się popularnym narkotykiem ulicznym.

Siarczan meskaliny można rozpoznać po strukturze kryształów. Mają one około 1/4 cala długości i wyglądają jak cienkie igły lub odłamki szkła. Ilość meskaliny potrzebna do wywołania działania może wypełnić dwie kapsułki żelatynowe rozmiaru 00.

Osoby twierdzące, że miały meskalinę w maleńkich tabletkach typu microdot albo w postaci białego proszku w kapsułce, gdzie zaledwie 1/8 grama wywołała silne doświadczenie, otrzymały coś innego niż prawdziwa meskalina.

Inna forma meskaliny, której nigdy nie próbowałem, chlorowodorek meskaliny, jest podobno około 25% silniejsza od siarczanu meskaliny.

Najłatwiej dostępnym źródłem meskaliny są kaktusy Trichocereus, które można znaleźć w wielu dużych szkółkach, szczególnie tych specjalizujących się w kaktusach i sukulentach.

Zwykle kupuję wyłącznie w szkółkach oznaczających kaktusy nazwami botanicznymi i staram się unikać pytania wprost o kaktusy psychoaktywne. Byłem mocno zaskoczony, gdy pewien hurtownik kaktusów odpowiedział na moje pytanie o Trichocereus peruvianus: „To podobno kaktus o dużej zawartości alkaloidów. Nie wiem, czy właśnie dlatego go szukasz”.

Inny hurtownik sprzedał mi nieoznaczony kaktus, twierdząc, że jest to T. peruvianus. Był psychoaktywny, ale nie bardziej niż inne gatunki Trichocereus, których próbowałem.

Jeśli sprzedawcy kaktusów nie wiedzą, że ludzie kupują je ze względu na właściwości psychoaktywne, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że zainteresują się tym władze. A ponieważ ta magiczna roślina jest jednym z moich ulubionych „legalnych” sposobów na odurzenie, chciałbym, aby pozostała legalna i dostępna bezterminowo.

Kaktusy Trichocereus są uznawane za legalne wyłącznie do celów ozdobnych. Ich spożywanie, ekstrahowanie lub sprzedaż w celach psychoaktywnych jest nielegalna, co stanowi dość szarą strefę prawa.

Przed zakupem kaktusów uważam za przydatne obejrzenie zdjęć i przeczytanie opisów fizycznych poszczególnych odmian. Wiele dużych bibliotek posiada książki o kaktusach, a czasami także leksykony.

Większość odmian Trichocereus trudno od siebie odróżnić i widziałem nawet sprzeczne informacje w kluczach identyfikacyjnych różnych leksykonów. Książki te powinny jednak przynajmniej dać pewne pojęcie o tym, przy których kaktusach warto dokładniej sprawdzać etykiety.

Kaktusy te są również często dostępne u różnych sprzedawców ziół i roślin zaopatrujących psychodeliczne podziemie.

DAWKOWANIE I PRZYGOTOWANIE:

Ilość siarczanu meskaliny potrzebna do pełnego doświadczenia wynosi około 500 mg (lub około 350 mg chlorowodorku meskaliny). Czystą meskalinę należy przyjąć w dwóch połowicznych dawkach w odstępie około 30 minut. Minimalizuje to dolegliwości żołądkowe, które zazwyczaj ustępują po pierwszych kilku godzinach działania.

Spożywając całe kaktusy, przyjmuje się w rzeczywistości kombinację alkaloidów, które oddziałują ze sobą synergicznie, wywołując doświadczenie odmienne, a czasami bardziej pożądane, niż czysta meskalina.

Moc pejotlu, podobnie jak tolerancja różnych osób, wydaje się bardzo zróżnicowana. Niektórzy opisują silne doświadczenia już po trzech lub czterech „guzikach” pejotlu. Częściej użytkownicy spożywają od 12 do 15, a zjedzenie ponad dwóch tuzinów również nie jest czymś niespotykanym.

Aby uzyskać pełne działanie San Pedro, należy spożyć kawałek o długości około 10 cali i średnicy 3 cali. Kaktus jest najsilniejszy, gdy zbiera się go podczas cieplejszych okresów roku.

Kaktusy Trichocereus rosną stosunkowo szybko i łatwo rozmnażać je z sadzonek. Każda roślina może w ciągu roku wytworzyć ilość wystarczającą na jedno lub więcej doświadczeń.

Podczas zbioru można odciąć górne cztery cale wierzchołka wzrostowego i przeznaczyć je do ponownego posadzenia. Następnie można odciąć znajdujący się poniżej fragment przeznaczony do spożycia. Pozostała część kaktusa będzie nadal rosła, często wypuszczając w miejscu cięcia kilka nowych odgałęzień.

Odcięty wierzchołek należy położyć na boku na słońcu, aż odsłonięta tkanka pokryje się zasklepioną warstwą. Następnie należy umieścić go pionowo w mieszance składającej się w połowie z ziemi, a w połowie z piasku, zapewniając dobry drenaż.

Podczas odcinania dolnej części kaktusa przeznaczonej do spożycia należy ciąć ją pod kątem, wznoszącym się w kierunku środka rośliny. Miąższ kaktusa kurczy się w miejscu cięcia i jeśli zostanie przecięty prosto, powstanie zagłębienie, w którym będzie gromadziła się woda, co sprzyja rozwojowi pleśni.

Aby przygotować San Pedro do spożycia, najpierw wycinam kolce, co w przypadku większości Trichocereus jest dość łatwe. Następnie odcinam skórkę pasami w kształcie litery „V”, prowadząc cięcie od zewnętrznej strony każdego żebra w kierunku centralnej części kaktusa.

Pasy w kształcie „V” zachowuję, ponieważ zawierają najbardziej aktywny miąższ, chociaż sama skórka jest gruba, woskowata i niejadalna.

Jedzenie San Pedro zdecydowanie nie należy do przyjemności. Większość poważnych psychonautów jest w stanie to znieść, ale trudno spożyć wystarczająco dużo kaktusa, aby osiągnąć silne działanie.

Smak różnych gatunków Trichocereus waha się od bardzo gorzkiego do niemal pozbawionego smaku, przy czym odmiany o słabszym smaku mają zwykle śluzowatą konsystencję. W ich przypadku właśnie konsystencja jest główną przeszkodą w spożyciu dużej ilości.

Przeżuwam kaktus na miazgę, a następnie popijam go płynem. Pomaga również jedzenie w tym czasie pełnoziarnistego chleba, który wchłania płyn znajdujący się w żołądku.

Ciemnozielony miąższ znajdujący się tuż pod skórką jest najsilniejszą częścią kaktusa i powinien zostać zjedzony jako pierwszy. Robię to, rozpłaszczając paski w kształcie „V” i zeskrobując zębami miąższ ze skórki.

Następnie przechodzę do centralnej części kaktusa. Należy ją obgryzać dookoła podobnie jak kolbę kukurydzy. Najpierw powinno się zjeść miąższ znajdujący się na wystających żebrach. Rdzeń jest zdrewniały i niejadalny.

Działanie zaczyna się pojawiać około 45 minut po spożyciu, a ponieważ zjedzenie kaktusa zajmuje trochę czasu, można zacząć odczuwać jego działanie jeszcze podczas jedzenia.

Psychoaktywne alkaloidy można również ekstrahować przy użyciu wody lub alkoholu. Ekstrakcja wodna wymaga rozdrobnienia kaktusa i gotowania go przez kilka godzin.

Jeden z moich znajomych opisuje bardzo dobre rezultaty uzyskane poprzez gotowanie samej skórki wraz z przylegającą do niej warstwą miąższu o grubości 3/8 cala, odparowanie całego płynu w temperaturze około 140°F, a następnie sproszkowanie powstałej pozostałości i umieszczenie jej w kapsułkach żelatynowych.

Pejotl jest jeszcze trudniejszy do jedzenia niż San Pedro, ponieważ ma niezwykle gorzki smak. Niektórzy stwierdzają, że zaakceptowanie smaku zamiast wzdrygania się przed nim pozwala przezwyciężyć niechęć do jego jedzenia.

Jeden ze znajomych powiedział mi nawet, że suszony pejotl nabrał dla niego smaku i konsystencji dobrej czekolady. Osoby takie jak ja, które nie tolerują jego smaku, mogą jednak sproszkować wysuszone „guziki” i umieścić proszek w kapsułkach żelatynowych.

DZIAŁANIE:

Doświadczenie meskalinowe jest moim ulubionym spośród tradycyjnych psychodelików (LSD, psylocybina, meskalina). Uważam, że ma zalety LSD: jasny, przenikliwy i skupiony sposób działania umysłu, zamiast bardziej sennego i dryfującego stanu, którego doświadczam po grzybach.

Jednocześnie po meskalinie czuję się całkowicie odprężony, nawet spokojniejszy niż po grzybach, i nie ma śladu charakterystycznej metalicznej ostrości, którą zazwyczaj odczuwam po LSD.

Spożycie całego kaktusa wywołuje doświadczenie bardziej skoncentrowane na ciele niż czysta meskalina. San Pedro zazwyczaj powoduje bardzo łagodne, płynne doświadczenie.

Działanie pejotlu jest jednak zupełnie inne ze względu na jego wyjątkową mieszaninę alkaloidów. W przypadku pejotlu pierwsze dwie godziny doświadczenia są bardzo senne, dryfujące, niemal przypominające delirium.

W tym czasie czuję się otępiały i senny i niewiele mogę zrobić poza położeniem się i zanurzeniem w tym uczuciu, które nie jest nieprzyjemne.

Jeden ze składników pejotlu działa również wymiotnie, przez co większość ludzi odczuwa nudności mniej więcej dwie godziny po rozpoczęciu tripu.

Uważam doświadczenie meskalinowe za bardziej wizualne niż doświadczenie po grzybach czy LSD. Naprawdę spektakularnych efektów wizualnych doświadczyłem jednak wyłącznie podczas używania syntetycznej meskaliny.

Moja wysoka tolerancja na większość psychodelików, w połączeniu z pojemnością mojego żołądka, sprawiła, że podczas jedzenia całego kaktusa nigdy nie udało mi się osiągnąć tak silnego działania, jakiego bym chciał.

Podobnie jak psylocybina, meskalina ma tendencję do łączenia mnie ze zbiorową świadomością ewolucyjną w większym stopniu niż syntetyczne substancje takie jak LSD.

Doświadczenia wywoływane przez te naturalne psychodeliki wydają się bardziej „znaczące” niż działanie LSD, które ma bardziej analityczny charakter. Trip po LSD często wydaje się produktem ubocznym powiększenia możliwości umysłu, podczas gdy po grzybach i kaktusach człowiek ma poczucie kontaktu z czymś pradawnym, duchowym i osobistym.

Meskalina ma w tym kontekście swój wyjątkowy charakter, który uważam za niezwykle magiczny: uczucie, jakby bogowie lub opiekuńcze istoty spoglądały na mnie z uśmiechem.

Działanie może trwać od 6 do 14 godzin, w zależności od spożytej ilości. „Powrót” z tripu meskalinowego przebiega łagodniej niż w przypadku innych tradycyjnych psychodelików.

Nigdy też nie odczuwałem po nim „wyczerpania energii” ani „przeciążenia neuronowego”, które może pojawić się po intensywnym tripie LSD.

Pozwala to na bardziej świadomy i terapeutyczny powrót do zwykłego stanu świadomości, po którym mogę bez problemu zasnąć i obudzić się wypoczęty.

Niektóre aspekty działania meskaliny wyraźnie różnią się od LSD czy grzybów. Wizje wywoływane przez meskalinę mają inny charakter i strukturę.

Kiedy ogarniało mnie pełne działanie meskaliny, bardziej niż w przypadku jakiegokolwiek innego tradycyjnego psychodeliku czułem się jak istota pozaziemska, po raz pierwszy zanurzająca się w zupełnie nowych zjawiskach zmysłowych.

Podczas gdy LSD lub psylocybina wzmacniają i wyostrzają słuch, meskalina wywołuje halucynacje słuchowe, wzmacniając słuch, ale jednocześnie sprawiając, że dźwięki stają się zupełnie inne niż normalnie.

Meskalina wyostrza również węch w znacznie większym stopniu niż LSD czy psylocybina. Szczególnie zauważyłem to w swojej zdolności do rozpoznawania zapachów wielu różnych roślin podczas używania syntetycznej meskaliny na świeżym powietrzu.

Jeśli chodzi o wykorzystanie meskaliny jako afrodyzjaku, wow! Wyzwoliła we mnie energie, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia.

Na końcu tego rozdziału znajduje się jeden z moich ulubionych opisów doświadczenia psychodelicznego. Pokazuje on głębię i duchowe znaczenie, jakie może mieć doświadczenie meskalinowe.

Jest to opis doświadczenia z pejotlem, które Bernard Roseman przeżył wraz z członkami Native American Church pod koniec lat pięćdziesiątych. Został opublikowany w The Peyote Story, Wilshire Book Company, 1963.

POŁĄCZENIA:

Alkaloidy belladonny mają podobno wzmacniać działanie meskaliny. Sam tego nie próbowałem.

Meskalina może działać znacznie silniej i być potencjalnie niebezpieczna w połączeniu z inhibitorami MAO.

Bernard Roseman, The Peyote Story

Jedynym umysłem, który oddalił się od zgromadzenia, był mój własny. Dudniący bęben grzmiał w całej mojej istocie. Nie potrafiłem już odróżnić hoganu od wnętrza własnej czaszki. Oddalałem się coraz bardziej od spotkania, aż całkowicie przestałem być świadomy dźwięków i obecności innych ludzi. Podszedłem do ogromnej aksamitnej kurtyny, a kiedy jej dotknąłem, zaczęła się powoli rozsuwać…

Po drugiej stronie wyłonił się wspaniały świat. Był usiany maleńkimi, lśniącymi kryształami, a absolutna cisza układała się w bezgłośną pieśń, która zdawała się nie mieć końca. Z niebios spadały maleńkie krople czystego, stopionego srebra, a każde połączenie nieistniejących dźwięków stapiało się w najczystsze światło. Każdy widok w tym najwspanialszym ze światów przedstawiał nieskończoną doskonałość. Ostre niczym cięcie nożem granice oddzielały każdy obraz od wszystkich pozostałych.

Wszędzie znajdowały się najdoskonalsze koła zębate, zbyt doskonałe, by mogły istnieć w moim codziennym świecie. Obracały się w przeciwnych kierunkach, nie mając żadnego innego celu poza samym ISTNIENIEM.

Wszechświat był zamknięty wewnątrz ogromnej okrągłej kopuły i zawierał miliony kopii tego samego świata, z których każda reprezentowała inny poziom świadomości.

Światy te wiecznie mijały się o kilka cali. Kiedy w myślach przesunąłem je o jeden stopień wyżej, tak aby się spotkały i utworzyły jeden kompletny świat, nastał stan doskonałego porządku.

Śmiałem się ze swoich dawnych uprzedzeń oraz z tego, co uważałem za grzech w sobie i innych. Zobaczyłem, że wszystko to było moimi własnymi manifestacjami i że jedynie uznawanie ich za grzech sprawiało, że się nim stawały.

Żyłem w bezczasowym pulsowaniu, które przekraczało wszystkie bariery. Dotarłem do wielu wieczności i poczułem pokrewieństwo z nieskończonością. Wreszcie zrozumiałem związki łączące wszystkie rzeczy!

Wszystkie przedmioty wydawały się kompletne same w sobie. Kiedy zaglądałem w głąb jakiegoś przedmiotu, widziałem ukryte w nim liczne światy. A gdy przyglądałem się każdemu z tych światów, dostrzegałem, że każdy z nich zawiera własne przedmioty, które z kolei ukazywały się jako następne światy i przedmioty, i tak bez końca.

Wszystko nabrało dla mnie nowego znaczenia, ponieważ wszystko nieustannie się zmieniało, a każda nowa rzecz stawała się jeszcze nowsza niż zaledwie chwilę wcześniej.

Wszystkie moje zmysły połączyły się i działały jak jeden, pieszcząc i obejmując wszystko, co postrzegały. Tysiące doznań zmysłowych napierały na mnie, wzbudzając wewnętrzne fale kulminacji, które wynosiły mój umysł na coraz większe, niewyobrażalne wcześniej wysokości.

Początek został zapomniany, a końca nie było widać. Powróciłem do miejsca, z którego pochodziłem.

Kiedy każda tajemnica odsłaniała przede mną swoją prawdziwą naturę, każdemu objawieniu towarzyszyły potężne eksplozje pulsujących kolorów, płynących i doskonale stapiających się ze sobą, tworząc morze promiennego piękna.

Spełnienie mnie samego, mojego celu i mojego stwórcy rozwijało się i wznosiło ku niewyobrażalnym wcześniej wysokościom. Potężna fala błogiego uczucia wtłoczyła swoją intencję w maleńką skorupę, która rozszerzała się coraz bardziej.

Osiągnęła nieznośny punkt pęknięcia, po czym nastąpiło uwolnienie. Skorupa eksplodowała, a ogromny, płonący białym światłem kwiat zaczął rosnąć coraz większy, powoli i nieustannie. Płatki rozwarły się aż do swoich najdalszych granic, a następnie, w tym samym nieprzerwanym rytmie, zamknęły się, by spocząć…

Przez niezmierzony czas nadal unosiłem się w tym niebie spełnienia i zadowolenia. Potem, gdzieś daleko, usłyszałem grzmiący dźwięk, który wprawił w drżenie mój świat nieskończonych barw. Dźwięk stawał się coraz głośniejszy i ponownie zostałem porwany wstecz przez aksamitną kurtynę zamętu.

Kiedy wracałem do hoganu, zobaczyłem siebie jako ogromny magnes, a wszystkie moje ziemskie emocje i przywiązania jako drobne opiłki żelaza.

W chwili powrotu opiłki poderwały się i rzuciły na mnie, aż ponownie stałem się ofiarą przedmiotów zmysłowych i emocji.

Niechętnie otworzyłem oczy i zobaczyłem siedzących naprzeciwko mnie Indian, którzy nadal śpiewali i intonowali swoje pieśni. W moich oczach pojawiły się łzy i uświadomiłem sobie istnienie świata, który pewnego dnia będzie czekał na mój powrót.

Ogarnął mnie spokój, jakiego wcześniej nie znałem, i rozpoznałem w nim spokój, który przychodzi, gdy życie przechodzi w śmierć.

Rozejrzałem się wokół i czułem się bardziej Indianinem niż białym człowiekiem, niesiony rytmem pieśni, gdy wspólnie składaliśmy podziękowania Pioniyo.